Hula Hop - moje nowe ćwiczenie na oponkę

A dziś przedstawiam wam hula hop które planowałam zakupić od dawien dawna, ale było mi żal wydać około 70 zł na taką zabaweczkę  Po czasie stwierdzam iż zabawką tego nazwać nie można, bo zabawki nie wyrządzają krzywdy :P Zacznijmy może od ogólnych informacji na temat hula hopu.


Hula-hop jest naprawdę potężne. Posiada 64 kulki masujące i jest jak dla mnie bardzo szerokie. Można nim spalic 4 kcal na minutę ( tak jest napisane na opakowaniu).

Materiał: Polietylen, Polistyren
Średnica: 110 cm
Waga: 1,25 kg
Zestaw do montażu: 8 części korpusu

Hula-hop z tej serii występuje w czterech kolejnych etapach zaawansowania. To hula-hop jest z etapu drugiego (STEP 2). Mój Mikołaj stwierdział, że jedynka nie byłaby dla mnie wyzwaniem.


Moje odczucia co do sprzętu.
Mimo, że potrafiłam kręcić zwykłym hula-hop, to z masażem mnie przerażało. Jest naprawdę masywne i ciężkie. Na początku zachowawczo zaczęłam kręcić i nie sprawiło mi większego problemu. Strach zrodził się jedynie w głowie. W praktyce nie jest źle. Zabawę z hula-hop trzeba stopniować, bo kulki masujące intensywnie masują szczególnie kości biodrowe (tzw. boczki). Ja po trzech dniach krecenia po około 5 minut miałam siniaki. Dość spore. W internecie możecie znaleźć naprawdę przerażające zdjecia siniaków po tym hula-hop. Można ich uniknąć właśnie poprzez stopniowanie i dawkowanie intensywności ćwiczeń. A i krecić trzeba w obie strony mniej więcej po równo, żeby brzuszek się symetrycznie masował, skoda ze ja potrafię kręcić tylko w jedna stronę :P

Ogólnie polecam tą zabawkę. Przymierzam się też do nabycia profesjonalnego hula-hop, żeby nauczyć się krecić nie tylko w talii.


A to fotki mojego nowego fitness sprzętu:





A tak wyglądają siniaki od kręcenia tym cudeńkiem - ostrzegam siniaki w rzeczywistości są o wiele gorsze i ciemniejsze :P


I dorzucam link do nauki kręcenia hula hop, tam również porównanie wielkości zwykłego hula hopu z tym z masażerami :) --- KLIK ---

11 opinii:

  1. ojej ale podbiegnięcie krwawe :(

    pomyśl o rezultatach i do tego zmierzaj! rany się zagoją ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!! ja już nie ćwiczyłabym kolejny raz.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. ale prawdziwe :( no ale człowiek sie uodparnia w miare z czasem do kręcenia :P

      Usuń
  4. o mamo, inaczej sobie wyobrażałam te siniaki....

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie do wygląda, dodam, że nominowałam Cię do Liebster Award u mnie. Ponieważ bardzo mi się podoba Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi szczęka opadła jak zobaczyłam te siniory, straszne!
    Ale jeśli będą efekty... Siniaki zejdą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama ambitnie stwierdziła,że będzie się hulahopować. Pokręciła raz, pojawiły jej się właśnie takie siniaki i porzuciła kręcenie.

    OdpowiedzUsuń

 

Flickr Photostream